POŻEGNANIE Z KALVĄ

Od lisa wszystko się zaczęło i na lisie wszystko się… kończy?

Ale zaraz, zacznijmy od początku!

Prawie 7 lat temu powstał pierwszy kubek z lisem, to miała być limitowana edycja, wtedy nie było jeszcze KALVY, a ja zajmowałam się bardziej rysunkiem, malarstwem i ilustracją i nie miałam w planach otwierać porcelanowego biznesu. Kubek został przyjęty z takim entuzjazmem, że zaczęłam realizować kolejne projekty, a później kolejne… kolejne. Najpierw wszystkie przedmioty malowałam ręcznie, a później stopniowo wprowadzałam inne techniki zdobień aby móc zaspokoić stale rosnący apetyt na moje kubki, talerze i filiżanki. Gdy pojawił się kubek z napisem „to będzie dobry dzień” szybko stał się bestsellerem i pociągnął za sobą kolejne optymistyczne motywy, które totalnie pokochaliście. Nie dziwie się bo ja uwielbiam go po dziś dzień 🙂 Z resztą, był to wtedy jeden z pierwszych tego typu kubków – z polskim, fajnym, wywołującym uśmiech napisem.

 

 

To tak w wielkim skrócie. Czemu teraz to wspominam? Ponieważ po 7 latach ciężkiej ale wspaniałej pracy postanowiłam pożegnać się z Kalvą lub jeszcze inaczej:

NADSZEDŁ CZAS KIEDY TO KALVA ŻEGNA SIĘ Z WAMI

Teraz dwa słowa wyjaśnienia dla ciekawych i ciekawskich. Być może pojawiają się w waszych głowach pytania o to “dlaczego?”, “po co?”, “jak to?” i “co dalej?”.
Spieszę zatem z odpowiedziami:

DLACZEGO

Kalvę stworzyłam dzięki wam ale przede wszystkim dla siebie. Miała być miejscem, gdzie realizuję się twórczo, spełniam kreatywnie, a przy okazji w zamian za ciężką pracę otrzymuję godziwe wynagrodzenie. Tak było wiele lat ale od jakiegoś czasu czuję, że to nie jest już moje miejsce. 7 lat to kupa czasu, wiele rzeczy się zmieniło – zmieniły się okoliczności rynkowe i ekonomiczne, zmieniła się świadomość konsumentów, zmieniłam się ja: moje wartości, podejście do pracy, potrzeby. Nie przesadzę stwierdzając, że zmieniło się właściwie wszystko! Nie chcę opierać się tym zmianom, a raczej dopasować do kontekstu, w jakim przyszło mi aktualnie żyć i działać, stąd radykalne kroki. Radykalne ale w skierowane we właściwym kierunku.
Od momentu powstania KALVA bardzo się rozwinęła. Wraz z ewolucją firmy przestałam mieć czas na to, co było głównym powodem uruchomienia mojej porcelanowej działalności. Ilość zadań i obowiązków zaczęła zjadać mój czas i pozbawiła możliwości projektowania i tworzenia. Oczywiście to znów pewne uproszczenie szerszego zagadnienia ale chcę wam dać ogólny zarys sytuacji.
Powodów mojej decyzji jest oczywiście więcej i są one związane zarówno z kwestiami biznesowymi, strategicznymi, finansowymi ale też rodzinnymi, życiowymi i ambicjonalnymi.

Głównym powodem decyzji o rozstaniu jest fakt, że od lat (jeszcze zanim powstała KALVA) marzyłam o tworzeniu ceramiki – bardziej artystycznej i autorskiej. 7 lat temu brakowało mi wiedzy, doświadczenia, warsztatu ale głównie wiary, że taki produkt jest w stanie kogoś zainteresować, że ktoś będzie gotów zapłacić tyle ile ceramika jest faktycznie warta. Z radością obserwuję, że od tamtego odległego czasu wiele się zmieniło. Zainteresowanie ceramiką oraz ogólnie pojętym rzemiosłem stale się nasila, a we mnie umocniła się gotowość by działać w zgodzie ze sobą, w 100% na własnych artystycznych zasadach. Czuję, że jestem w dobrym miejscu i czasie by zawalczyć o marzenia, które noszę w sobie od ponad 10 lat.

 

PO CO

Tu płynnie przechodzę do pytania, które być może zadaje sobie teraz kilka osób: „Po co zamykać biznes, który radzi sobie finansowo, a mi – właścicielowi przynosi sporo satysfakcji?” No właśnie po to by realizować marzenia, by się rozwijać, zmieniać i działać w zgodzie ze sobą. Już nie jestem dziewczyną, która zakładała KALVĘ w 2013 roku. Jestem 7 lat starszą kobietą, dojrzalszą, pewną siebie i swoich umiejętności, świadomą swoich potrzeb i pragnień. Z odwagą i spokojem chcę realizować swoje ambicje i podążać za głosem serca. To dlatego postanowiłam skupić się na ceramice, projektowaniu, warsztatach. Aktualnie jestem w trakcie przygotowywania nowego przedsięwzięcia. Jeszcze nie zdradzam konkretów i szczegółów. Zanim otworzę nowy rozdział chcę zamknąć ten, który właśnie dobiega końca. Wszystko ma swój czas.
Jeśli ceramika i moje poczynania są dla was interesujące zapraszam was na mój instagram i do zapisu do mojego nowego newslettera – stopniowo będę pokazywać jaką ścieżkę obrałam, i czym chcę się z wami dzielić, a myślę, że będzie tam sporo szeroko rozumianego dobra. Będzie mi szalenie miło jeśli chociaż część z was wyruszy ze mną w tę ekscytującą podróż. Pod linkiem: …. możecie zapisać się do newslettera, który niebawem ruszy. Dzięki temu będziecie na bieżąco i nie stracimy kontaktu.

 

CO DALEJ

Co ze mną to już wiecie.

Co z KALVĄ? – plan jest konkretny:

  1. Sklep internetowy i strona będą działać do końca marca lub do wyczerpania zapasów. Wraz z pierwszym dniem kwietnia rozpocznę sukcesywne usuwanie Kalvowych treści z sieci. Oczywiście po zamknięciu sklepu i strony nie będzie możliwości składania zamówień i dokonywania zakupów. Skrzynki mailowe również zostaną dezaktywowane.
  2. Aktualnie rozpoczyna się WIELKA WYPRZEDAŻ resztek zapasów.
    Mam jeszcze trochę porcelany zdobionej i trochę bez dekoracji. Ta druga również pojawi się w sklepie, w bardzo atrakcyjnych cenach. Możliwe, że znajdę jeszcze trochę czasu i ochoty aby część tych przedmiotów udekorować i jeszcze wrzucić do sklepu. Nic nie obiecuję ale może to być dla was fajna okazja żeby nabyć ostatnie z ostatnich Kalvowych cacek 🙂
  3. Jeśli z końcem marca będę mieć nadal pełne półki to zapewne skończy się to wyprzedażą stacjonarną za symboliczne kwoty. Czas i wasze zamówienia pokażą czy do tego dojdzie.

Żegnam się z tym rozdziałem mojego życia bez smutku, bez żalu i bez wątpliwości ale nie bez sentymentu! KALVA zajmuje w moim sercu szczególne miejsce i jestem pewna, że pozostanie tak na zawsze. Nie ze względu na ludzkie przywiązanie do własnego dzieła chociaż nie ukrywam, że KALVA to dla mnie jeden wielki powód do dumy ale… przez te 7 lat zyskałam coś jeszcze: bezcenne znajomości ze wspaniałymi ludźmi, których nigdy nie lubiłam nazywać klientami. Moim i KALVY największym sukcesem było nawiązanie szczerych, często wieloletnich relacji. Udało mi się ciężką i rzetelną pracą zasłużyć na zaufanie, szacunek, lojalność i przywiązanie. Bardzo mnie wzrusza myśl, że porcelana, którą zdobiłam własnymi rękoma, być może jednym z moich ulubionych pędzli posłuży wam lub waszym bliskim przez kolejne lata, a może i jeszcze kilka pokoleń?

KALVA to też setki wspomnień, z których zaledwie połowa mogłaby posłużyć jako materiał na niezłą książkę – czasem komedię, czasem horror. Wiecie, że kiedyś wypożyczyliśmy samochód żeby móc wziąć udział w dużej imprezie targowej w Warszawie i ów samochód… został nam skradziony? Innym razem pędząc na Targi Rzeczy Ładnych nasza legendarna Nubira tak się popsuła, że zaliczyliśmy lawetę i  wielogodzinną naprawę w pewnej szopie blisko Janek bo żaden warsztat nie mógł i nie chciał podjąć się naprawy tak zdezelowanego pojazdu 😀 Targi to w ogóle temat rzeka – mogłabym opowiadać wam smaczki i historie przez rok albo nagrać 100 odcinków podcastu i pewnie nie wyczerpałabym tego źródła.
Na zawsze zapamiętam także listy od was (elektroniczne i papierowe), drobne przyjacielskie gesty (na przykład bezinteresowne wsparcie prowiantem podczas wielogodzinnych targów właśnie albo wyprzedaży stacjonarnych).  Wasze uśmiechy, miłe słowa, powroty by obdarować porcelaną kolejnego i kolejnego członka rodziny, czasem to wy mi pomagaliście w różnych sprawach, czasem wspieraliście i dodawaliście otuchy w trudnych momentach. Zawsze z zaciekawieniem słuchałam waszych opowieści, zwierzeń, problemów. To zaszczyt, że mogłam uratować was z kilku opresji. To wszystko sprawia, że jest mi cieplej na sercu. Dziś żegnam KALVĘ z poczuciem spełnienia i dobrze wykonanej pracy ale też wypełnienia małej misji – nawet jeśli dzięki mnie i mojej porcelanie wywołałam zaledwie kilka ale za to szczerych uśmiechów to czuję, że było warto.

Chciałabym wam bardzo podziękować za wsparcie, za obecność za to, że byliście i nie traktowaliście KALVY jak zwykłego sklepu z kubkami. Pozwoliliście mi poczuć, że ten projekt to było dla was co więcej i dzięki temu był dla mnie tak ważny.

 

Brak możliwości rejestracji
X